Niebezpieczne związki złomowiska z kulturą

Związek złomowisk z kulturą – czy to w ogóle możliwe? Owszem i istnieje na to wiele dowodów – również na gruncie rodzimym. Okazuje się bowiem, iż motyw złomowiska przejawiał się wielokroć w sztuce szeroko rozumianej i proces ten mniej lub bardziej intensywnie trwa po dziś. Oto kilka przykładów na niebezpieczne związki kultury ze złomowaniem.

Podniebna szarża Fericia.

Mirosław Ferić to największy w historii as polskiego lotnictwa za czasów drugiej wojny światowej. Jego spektakularne podniebne szarże przeszły do historii światowego lotnictwa, zaś dzienniki spisane w trakcie krwawych pojedynków uznawane są za dzieło literackie. Jaki związek ma ta kultowa już postać ze złomowiskiem? 3 września 1939 roku Ferić brał udział w walce z Bf110 nad Warszawą – wówczas służył on Brygadzie Pościgowej skupiającej się wokół lotniska Zielona nieopodal stolicy. W jednym z pojedynków został zestrzelony wyskakując ze spadochronem w jednym z okalających miejsce lasów. Wrak jego samolotu P.11C przetrwał w lesie niemal całą wojnę. Wystąpienie wojsk Rzeszy w roku 1944 wpędziło lokalną społeczność w poczucie bezpieczeństwa w związku z czym rdzenni mieszkańcy wyruszyli w poszukiwaniu dóbr pozostawionych po wojennym spustoszeniu. W efekcie wrak uległ natychmiastowej rozbiórce – część elementów wylądowała na złomie, pozostałe służyły latami rodzimym gospodarzom. Skrzydło sprawdzało się świetnie, jak dach wiaty w której przebywały kury i kaczki, śmigło zaś stanowiło element snopowiązałki… Inne elementy zostały wydobyte przez archeologów w ostatnich latach i stanowią dziś ogromnej wartości eksponat muzealny. Niestety są to drobne elementy, które uległy sporemu rozpadowi. Historykom, zwiadowcom i regionalistom pozostaje marzyć jak cenną atrakcją muzealną byłby zestrzelony samolot asa lotnictwa – Fericia, gdyby nie działalność złomowisk praktyczne usposobienie lokalnych rolników.

Złomowisko w muzyce.

W poprzednim akapicie podkreśliliśmy związek muzeum ze złomowiskami – w tym wspomnimy o muzyce na którą wpływ niewątpliwie ma tytułowe miejsce. Na złomowisku powstało wiele znanych wideoklipów popularnych wykonawców. Siermiężne otoczenie, góry złomu oraz swego rodzaju forma industrializmu wywarła silny wpływ na niektórych twórców. Doskonałym przykładem jest teledysk grupy Dolzz do utworu Diament mój. Miejsce akcji to oczywiście popularne podwarszawskie złomowisko. Innym przykładem – tym razem związanym z popularnym w Polsce gatunkiem muzycznym disco polo jest dokonanie zespołu Piękni i Młodzi. Tu podobnie jak w poprzednim przykładzie miejscem akcji jest złomowisko przepełnione autami – ciekawostkę stanowi oboczna ekspozycja kolekcji muzealnej, która ukazuje perły jakie można wydobyć w takich miejscach. Utwór nosi tytuł – „Tak już bez ciebie” a klip do niego został wyświetlony ponad 36mln razy.

Złomowisko, a sporty motorowe.

W ostatnich latach rekordy popularności bije forma rajdów w których udział biorą wraki pozyskane ze złomowisk. Imprezy plenerowe organizowane przez Wrak Race cieszą się ogromnym zainteresowaniem bez względu na porę roku. Publiczność stanowią głównie rodziny z dziećmi, które z wysokości trybun podziwiają wraki pędzące pod nierównościach i bezdrożach. Warunkiem udziału w rajdzie jest posiadanie auta, którego wartość nie przekracza 1000zł. W efekcie złomowiska przeżywają oblężenie, a taka forma imprezy spotyka się z ogromnym uznaniem tysięcy osób zgromadzonych na widowni. Ciekawostkę stanowi fakt, iż kilka lat temu powstałą pierwsza w Polsce amatorska liga rajdów we wrakach.

Kamery na złomowiskach.

Ostatnim przykładem potwierdzającym związek kultury – tym razem masowej ze złomowiskami jest cykl programów pt. Złomowisko.pl. Widzowie mogą podziwiać poczynania osób zatrudnionych na złomie w okolicach Warszawy. Ich codzienna – niebezpieczne oraz ciężka praca spotyka się ze sporym zainteresowaniem. Doskonałe wyniki oglądalności oraz rosnąca popularność ludzi tam występujących pozwala odkryć od kulis ich pracę oraz funkcjonowanie złomowisk w naszym kraju. Program ten można oglądać na kanale Discovery Channel.

W jaki sposób założyć stację demontażu pojazdu?

Wymagania co do założenia stacji demontażu pojazdu są spore, a wynika to z przepisów prawnych, które w ostatnich latach znacznie się zaostrzyły. Powodem owej zmiany jest m.in. obecność naszego kraju w UE, która radykalnie podchodzi do działalności mających wpływ na środowisko. Wedle naszego systemu prawnego rozbiórki aut można dokonywać wyłącznie w stacjach demontażu pojazdów. Powstanie tego typu działalności nie należy do najprostszych – wiąże się ze spełnieniem wielu wymogów. Niemożliwe jednak nie istnieje, dlatego sprawne funkcjonowanie tego rodzaju przedsiębiorstwa może być bardzo dochodowe. W jaki sposób założyć popularny szrot i jak sprawnie nim zarządzać? Odpowiedź w dzisiejszym artykule.

Analiza i kalkulacja to podstawa.

Zanim przystąpimy do formalności związanych z założeniem tytułowego miejsca warto przeanalizować naszą sytuację prawną oraz finansową. Działanie szrotu opiewa w dwa profile. Pierwszy z nich to stacja demontażu pojazdów, drugi zaś określa się mianem punktu zbierania pojazdów. W praktyce obie te jednostki mają prawo do procesu złomowania, jednak ich prawny charakter różni się od siebie, co oznacza, że profile podlegają zupełnie innym wymogom formalnym. Podstawowa różnica polega na współpracy obu profili, mianowicie – punkt zbierania pojazdów powinien mieć umowę ze stacją demontażu w ramach, której zebrane pojazdy zostaną przekazane wspomnianej stacji. Dzieje się tak z racji przepisów prawnych, które jednoznacznie określają, iż punkt zbierania pojazdów nie ma prawa do ich rozbiórki.

Twarde prawe, ale prawo.

Aby zapoznać się z przepisami prawnymi określającymi proces recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji warto odwołać się do ustawy z dnia 20.01.2005. To właśnie w niej znajdują się główne wytyczne dotyczące dalszej drogi odpadów uzyskanych z umarłych pojazdów. W bardzo ciekawy sposób pisze o owej ustawie na łamach portalu – szroty.pl jeden z ekspertów :

„…Ustawa określa wysokość opłat pobieranych za zezłomowanie pojazdu oraz obowiązkowy poziom odzysku i recyklingu odpadów. Artykuł 53a wymienionej powyżej ustawy mówi o karach pieniężnych w wysokości od 10 do 300 tysięcy złotych grożących za usunięcie z pojazdów wycofanych z eksploatacji elementów lub substancji niebezpiecznych (w tym płynów), za wymontowanie z pojazdów wycofanych z eksploatacji przedmiotów wyposażenia lub części nadających się do ponownego użycia oraz za wymontowanie z pojazdów wycofanych z eksploatacji elementów nadających się do odzysku lub recyklingu poza stacją demontażu pojazdów…”

Ciekawostkę i niejako odejście od normy stanowi fakt, iż części pozyskane z demontażu można sprzedawać bez zakładania tytułowej stacji, jednak w tej kwestii odzwierciedlenie znajdują przepisy o ochronie środowiska i rozporządzenia Ministra Infrastruktury. Innymi słowy – demontaż pojazdów bez profilu działalności stacji demontażu jest niemożliwy – możliwy jest natomiast handel częściami pozyskanymi, i ile założymy inny rodzaj działalności gospodarczej.

O formalnościach słów kilka.

Aby założyć stację demontażu należy spełnić wiele wymogów. Pierwszy – i najważniejszy zarazem dotyczy ulokowania stacji. Najlepiej by było to miejsce, które będzie najmniej narażone na oddziaływanie prac na środowisko. Warunkiem i określeniem tego rodzaju miejsca jest decyzja administracyjna. Zadaniem owej decyzji jest ukształtowanie planowanego przedsięwzięcia, tak by działania stacji w najmniejszym stopniu miały wpływ na otoczenie. Tego typu wniosek należy skierować do wójta, burmistrza, prezydenta, bądź Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Kolejnym istotnym dokumentem w zakładaniu działalności jest pozwolenie na budowę wespół z projektem budowlanym. Pozwolenie na wytwarzanie odpadów wcale nie jest proste do uzyskania. Taką decyzję wydaje marszałek województwa.

Po uzyskaniu odpowiednich decyzji możemy ruszyć do budowy stacji demontażu pojazdów. Jej sprawne funkcjonowanie z dostosowaniem się do wymagających norm prawnych może przynieść wiele korzyści finansowych i co ważne – satysfakcji.

Najciekawsze muzea motoryzacyjne w Polsce

Muzea motoryzacji cieszą się ogromnym zainteresowaniem turystów na całym świecie. Nie inaczej jest w Polsce – tu pasjonatów motoryzacji nie brakuje. Największe muzea zlokalizowane są w większości przypadków w dużych miastach – istnieje jednak kilka pereł, które choć zapewne nie należą do największych i najbardziej rozreklamowanych, to z całą pewnością warto je odwiedzić. Drugie życie dla auta może walnie przyczynić się do poznania jego ciekawej historii, która wzbudza mnóstwo ciekawości osób przybyłych. W dzisiejszym artykule przedstawimy najciekawsze muzea motoryzacyjne w naszym kraju. Zapraszamy do lektury!

Muzeum Motoryzacji w Nieborowie.

Muzeum w Nieborowie to doskonały przykład sentymentu i pasji mężczyzny, który swe nietuzinkowe hobby przekuł w sposób na życie. Z biegiem lat muzeum motoryzacji przybrało w sposób znaczący na rozmiarach. Dziś można podziwiać w nim niezliczoną rzeszę wszelkich pojazdów z minionej epoki. W muzeum znajduje się kilkadziesiąt aut, ponad 100 motocykli, traktory, a nawet samoloty. Nie brakuje także materiałów edukacyjnych. Duży obszar zagospodarowany pośród urokliwego pejzażu drzew oraz krzewów, a także specjalnie przygotowane hale z pewnością sprzyjają walorom turystycznym.

Gdyńskie Muzeum Motoryzacji.

Z niewielkiego Nieborowa przenosimy się do nadmorskiej Gdyni. To tu usytuowane jest jedno z najciekawszych w Polsce muzeów motoryzacji. Największą popularnością pośród turystów cieszą się odrestaurowane auta luksusowe. W historycznej hali w dzielnicy Chylonia zebrano eksponaty ukazujące dzieje świata przez pryzmat najważniejszych maszyn w historii automobilizmu. Poza wspomnianymi samochodami można tu spotkać motocykle oraz części wieku XX, który był najbardziej obfity jeśli chodzi o rozwój motoryzacji. Jak twierdzą sami założyciele wespół z kustoszami – Gdyńskie Muzeum Motoryzacji to opowieść o stuleciu historii człowieka pisana kołem, oktanami oraz końmi mechanicznymi.

Muzeum Topacz w Ślęzie.

Muzeum Topacz jest jedyną w swoim rodzaju propozycją łączącą w sobie walor muzealny wespół z historią, bowiem znajduje się ono w Zamku Topacz w niewielkiej miejscowości nieopodal Wrocławia – Ślęzie. W ramach muzealnej ekspozycji można tam spotkać około 200 pojazdów z których gro stanowią motocykle oraz samochody. Celem wystawy jest przybliżenie historii odległych czasów polskiej myśli motoryzacyjnej opiewających w pionierskie konstrukcje lat 30 ubiegłego stulecia. Największą zaletą wspomnianego muzeum jest najokazalsza w Polsce kolekcja aut luksusowych marki Rolls&Royce oraz Bentley.

Muzeum VW w Pępowie.

Poza muzeami w których eksponaty pochodzą z różnych zakątków świata i na różnej przestrzeni historycznej godne uwagi jest muzeum VW zlokalizowane w niewielkiej miejscowości Pępowo koło Gdańska. Pasja do niemieckiej marki małżeństwa, które stworzyło i nadal opiekuje się dużą ilością eksponatów jest godna podziwu. W kolekcji znajduje się ponad 50 aut – można tu spotkać takie perełki jak garbusy, hipisowskie ogórki, czy oryginalne Kubelwageny. Wszystkie z pojazdów są w pełni sprawne i zadbane, co czyni to miejsce jedynym tego typu muzeum w Europie.

Muzeum Aut Zabytkowych w Mścicach.

W kompleksie hotelu Verde położonego w niewielkiej turystycznej miejscowości Mścice w okolicach Koszalina ma miejsce jedyne w swoim rodzaju i absolutnie wyjątkowe muzeum prywatne aut, które zostało otwarte niespełna 5 lat temu. Z racji krótkiego stażu trudno oczekiwać rozległej kolekcji eksponatów, jednak te które są z całą pewnością zachwycą niejednego miłośnika motoryzacji. Do najciekawszych maszyn zlokalizowanych w muzeum należą m.in. – Citronen AC4, Fiat NSU, Opel Olimpia, czy prestiżowy Lanchester. Znajduje się tu również szeroka gama pojazdów powojennych. Wszystkie zostały zachowane w doskonałej kondycji.

Oczywiście muzeów związanych z motoryzacją jest w naszym kraju znacznie więcej, jednak powyższe propozycje zaliczamy do tych najbardziej ciekawych. Pozostaje mieć nadzieję, że miłość i pasja założycieli do motoryzacji utrzyma się, a jej skutkiem będzie rozszerzenie ekspozycji, która zachwyci nawet najbardziej wybrednych miłośników aut zabytkowych.

Największa złomowiska świata – ranking

Muzea motoryzacji cieszą się ogromnym zainteresowaniem turystów na całym świecie. Nie inaczej jest w Polsce – tu pasjonatów motoryzacji nie brakuje. Największe muzea zlokalizowane są w większości przypadków w dużych miastach – istnieje jednak kilka pereł, które choć zapewne nie należą do największych i najbardziej rozreklamowanych, to z całą pewnością warto je odwiedzić. Drugie życie dla auta może walnie przyczynić się do poznania jego ciekawej historii, która wzbudza mnóstwo ciekawości osób przybyłych. W dzisiejszym artykule przedstawimy najciekawsze muzea motoryzacyjne w naszym kraju. Zapraszamy do lektury!

Muzeum Motoryzacji w Nieborowie.

Muzeum w Nieborowie to doskonały przykład sentymentu i pasji mężczyzny, który swe nietuzinkowe hobby przekuł w sposób na życie. Z biegiem lat muzeum motoryzacji przybrało w sposób znaczący na rozmiarach. Dziś można podziwiać w nim niezliczoną rzeszę wszelkich pojazdów z minionej epoki. W muzeum znajduje się kilkadziesiąt aut, ponad 100 motocykli, traktory, a nawet samoloty. Nie brakuje także materiałów edukacyjnych. Duży obszar zagospodarowany pośród urokliwego pejzażu drzew oraz krzewów, a także specjalnie przygotowane hale z pewnością sprzyjają walorom turystycznym.

Gdyńskie Muzeum Motoryzacji.

Z niewielkiego Nieborowa przenosimy się do nadmorskiej Gdyni. To tu usytuowane jest jedno z najciekawszych w Polsce muzeów motoryzacji. Największą popularnością pośród turystów cieszą się odrestaurowane auta luksusowe. W historycznej hali w dzielnicy Chylonia zebrano eksponaty ukazujące dzieje świata przez pryzmat najważniejszych maszyn w historii automobilizmu. Poza wspomnianymi samochodami można tu spotkać motocykle oraz części wieku XX, który był najbardziej obfity jeśli chodzi o rozwój motoryzacji. Jak twierdzą sami założyciele wespół z kustoszami – Gdyńskie Muzeum Motoryzacji to opowieść o stuleciu historii człowieka pisana kołem, oktanami oraz końmi mechanicznymi.

Muzeum Topacz w Ślęzie.

Muzeum Topacz jest jedyną w swoim rodzaju propozycją łączącą w sobie walor muzealny wespół z historią, bowiem znajduje się ono w Zamku Topacz w niewielkiej miejscowości nieopodal Wrocławia – Ślęzie. W ramach muzealnej ekspozycji można tam spotkać około 200 pojazdów z których gro stanowią motocykle oraz samochody. Celem wystawy jest przybliżenie historii odległych czasów polskiej myśli motoryzacyjnej opiewających w pionierskie konstrukcje lat 30 ubiegłego stulecia. Największą zaletą wspomnianego muzeum jest najokazalsza w Polsce kolekcja aut luksusowych marki Rolls&Royce oraz Bentley.

Muzeum VW w Pępowie.

Poza muzeami w których eksponaty pochodzą z różnych zakątków świata i na różnej przestrzeni historycznej godne uwagi jest muzeum VW zlokalizowane w niewielkiej miejscowości Pępowo koło Gdańska. Pasja do niemieckiej marki małżeństwa, które stworzyło i nadal opiekuje się dużą ilością eksponatów jest godna podziwu. W kolekcji znajduje się ponad 50 aut – można tu spotkać takie perełki jak garbusy, hipisowskie ogórki, czy oryginalne Kubelwageny. Wszystkie z pojazdów są w pełni sprawne i zadbane, co czyni to miejsce jedynym tego typu muzeum w Europie.

Muzeum Aut Zabytkowych w Mścicach.

W kompleksie hotelu Verde położonego w niewielkiej turystycznej miejscowości Mścice w okolicach Koszalina ma miejsce jedyne w swoim rodzaju i absolutnie wyjątkowe muzeum prywatne aut, które zostało otwarte niespełna 5 lat temu. Z racji krótkiego stażu trudno oczekiwać rozległej kolekcji eksponatów, jednak te które są z całą pewnością zachwycą niejednego miłośnika motoryzacji. Do najciekawszych maszyn zlokalizowanych w muzeum należą m.in. – Citronen AC4, Fiat NSU, Opel Olimpia, czy prestiżowy Lanchester. Znajduje się tu również szeroka gama pojazdów powojennych. Wszystkie zostały zachowane w doskonałej kondycji.

Oczywiście muzeów związanych z motoryzacją jest w naszym kraju znacznie więcej, jednak powyższe propozycje zaliczamy do tych najbardziej ciekawych. Pozostaje mieć nadzieję, że miłość i pasja założycieli do motoryzacji utrzyma się, a jej skutkiem będzie rozszerzenie ekspozycji, która zachwyci nawet najbardziej wybrednych miłośników aut zabytkowych.

Złom na kółkach, czyli legenda światowej motoryzacji – DeLorean DMC-12

Często określenie „złom na kółkach” odnosi się do pojazdów, które nie powinny już jeździć i których poruszanie się po drogach stanowi wyraźne ryzyko i niebezpieczeństwo dla każdego użytkownika ruchu drogowego. W tym jednak przypadku mówimy o nazwie niemalże pieszczotliwej, odnoszącej się do słynnego, nieśmiertelnego i wzbudzającego skrajne emocje samochodu, a właściwie wehikułu. Oto DeLorean DMC-12, który stał się kultowy, choć na ulicach wiele się nie najeździł.

Historia DeLoreana

Auto, o którym mowa to słynny samochód-wehikuł czasu z filmowej trylogii Powrót do przyszłości. Samochód ten powstał, jako prototyp, w roku 1979. Był on ucieleśnieniem motoryzacyjnego ducha Johna DeLoreana, który z intratnej posady w GM zrezygnował właśnie po to, aby skonstruować własny samochód sportowy. W zamyśle konstruktorów miał to być sportowy wóz, auto dwudrzwiowe, silne, szybkie i o opływowym kształcie. DeLorean DMC-12 został stworzony dzięki współpracy z projektantami Lotusa Esprita. Mowa tu przede wszystkim o modelu zawieszenia tego hitowego samochodu. Jego sportowy charakter wyrażał się w konstrukcji karoserii, sportowym kształcie, drzwiach otwieranych do góry, podobnie jak w Mercedesie 300SL oraz w osiągach. DeLorean DMC-12 zjechał z taśmy produkcyjnej po raz pierwszy dwa lata po przedstawieniu prototypu. Produkowano go przez jedyne 2 lata i w tym czasie wyprodukowano ponad 8500 sztuk. Jednak dziś na ulicach (a raczej w rękach kolekcjonerów) przetrwało ich około 5000.

Konstrukcja i osiągi

DeLorean DMC-12 miał przypominać pędzącą, srebrną strzałę. Jego karoseria była wykonana z nierdzewnej stali, której cechą rozpoznawczą był brak lakieru. O nietypowych drzwiach już wspominaliśmy, podobnie jak o współpracy z Lotusem. Skrzynia biegów DMC-12 była dziełem Reanult (pięciobiegowa), a silnik pochodził z lat 70-tych i był wspólną produkcją Peugeot, Renault oraz Volvo. Jeżeli chodzi o jego osiągi, to był to silnik V6 2,8 l, dwucylindrowy, górnozaworowy, o mocy 130 KM, co dziś nie robi na nas żadnego wrażenia. DeLorean DMC-12 był autem silnym, masywnym, o kształcie klina. Jego moment maksymalny moment obrotowy wynosił 208 niutonometrów. Do 100 km/h rozpędzał się w 8 sekund. I choć dziś wydaje się to być wynik niezwykle słaby, zwłaszcza, że jego prędkość maksymalna wynosiła zaledwie 220 km/h, to warto pamiętać, że podobny samochód z tamtych lat, Porsche 911, dysponowała niewiele lepszymi osiągami przy dużo wyższym budżecie.

Popularność

DeLorean DMC-12 nie był popularny w latach produkcji. Prawdziwą koniunkturę na ten samochód wykreował film Powrót do przyszłości, gdzie auto to zagrało wehikuł czasu. Od tego czasu stało się niezwykle rozpoznawalne i dorobiło się określenia kultowe. DeLorean to przede wszystkim samochód z telewizora. Nie istniało wiele modeli jeżdżących po drogach,
a już zwłaszcza po drogach polskich. Popularność tego auta w Polsce pojawiła się w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to filmy z nim w roli niemalże głównej stały się ogólnie dostępne. Zaraz też, głównie przez swój wygląd, dorobiło się przydomku „złomu na kołach”. DeLorean DMC-12 miał początkowo kosztować 12 tysięcy dolarów, jednak ostatecznie zmienny kurs walut zdecydował o jego podrożeniu. Auto to dwukrotnie miało być wznawiane, m.in. w roku 2012 oraz 2017, ale jak do tej pory nie doczekaliśmy się historycznego modelu w nowym wydaniu.

Choć nie jest to samochód popularny na drogach, a osób w nim siedzących jest zdecydowanie mniej niż więcej, to DeLorean DMC-12 stał się samochodem kultowym i chętnie wykorzystywanym w popkulturze wolnej Polski. Jest to pojazd-marzenie, a te jak wiadomo, nie zawsze muszą się spełniać tak, jak byśmy sobie tego życzyli. DMC-12 jest i na zawsze pozostanie legendą motoryzacji.

Wspomnień czar. Najczęściej złomowane samochody w Polsce

Statystyki są nieubłagane. Około 70 % wszystkich pojazdów poruszających się po naszych drogach ma więcej niż 10 lat. I być może nie jest to wiek bardzo podeszły, ale skłania już jednak powoli do myślenia o zakupie nowego i oddaniu starego na złom. Polacy złomują samochody stosunkowo rzadko, co może wynikać z faktu, że najpierw wolimy auto naprawiać do oporu. Często zapominamy, że sprzedaż może być mniej opłacalna niż demontaż i że nie wszystko złoto co jeździ. Sprawdźmy jednak jakie samochody złomujemy najczęściej.

FIAT

Oczywiście, miejsce numer jeden – Fiaty. Nie oznacza to jednak, że włoski koncern motoryzacyjny produkuje słabe jakościowo maszyny. Wysoki wskaźnik aut tej marki wynika przede wszystkim z faktu, że był to jeden z najpopularniejszych samochodów w okresie PRL-u oraz w pierwszych latach postkomunistycznej Polski. Mowa tu przede wszystkim o Fiatach 126p, czyli popularnych maluchach. Jeżeli więc w latach dziewięćdziesiątych był to jeden
z najpopularniejszych samochodów w całym kraju, a jeździł nim chyba każdy – choć raz – to nic dziwnego, że dziś stanowi on większość złomowanych samochodów osobowych. Obok Fiata 126p Polacy oddają na szrot także Polskiego Fiata 125p, czyli tzw. dużego fiata. Sam fakt, że dziś Polacy oddają maluchy do złomowania świadczy o tym, że był to samochód
o niebagatelnym znaczeniu, a przy tym taki, który przejeździł naprawdę kilkanaście ładnych lat.

Polonez

Zapomniana marka polskich samochodów, która powstawała w słynnych Fabrykach Samochodów Osobowych, FSO. Jednym z najpopularniejszych był Polonez Caro, który obecnie jest jednym z najczęstszych gości w stacjach demontażu pojazdów. Polonez był, podobnie jak maluch, jednym z najczęściej kupowanych samochodów w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oraz w pierwszej dekadzie wolnej Polski. Niezwykłą popularność utrzymał w pierwszych latach XXI wieku, jednak od tego czasu zaczął się jego powolny upadek, o czym świadczą liczby w zakładach demontażu. Dziś na ulicach Polonezów praktycznie się nie widuje, zostały w garażach i często sprawiają wrażenie bezużytecznych.
W rzeczywistości jednak są to samochody, które doskonale nadają się do projektu recyklingu
i odzyskiwania surowców wtórnych.

Opel

To nie przypadek, że w trójce najczęściej złomowanych samochodów znajduje się niemiecki gigant motoryzacyjny. Nie chodzi tu jednak o jego słabą jakość, ale o popularność. W tym przypadku wynikała ona przede wszystkim z ceny. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia nastąpił szereg różnych zmian w sferze finansowej młodej gospodarki wolnorynkowej naszego kraju. Z tej też przyczyny wzięcie miały samochody tanie, kompleksowe i wygodne. Zaletą była polska produkcja, stąd popularność Fiata 125p czy Poloneza, jednak Ople również zyskały będąc autami solidnymi i relatywnie tanimi. Minęło już 20 czy nawet prawie 30 lat, a samochody te zostają coraz częściej podstawiane do stacji demontażu pojazdów. To również świadczy o ich solidności, gdyż widać wyraźnie, że pierwsze kilkanaście lat chodziły bez zarzutu.

Ford

Drugi w rankingu najczęściej złomowanych samochodów, co może stanowić pewną niespodziankę. Wyjaśnieniem znów jest ostatnia dekada minionego wieku i niska cena aut
z fabryki Forda. Samochody te nieco mniej słyną z niezawodności, dlatego też wśród najczęściej oddawanych aut widać takie, które rok produkcji miały już w nowym, XXI wieku. Fordy stanowią około 10 % wszystkich samochodów złomowanych w naszym kraju, przy czym z całej czwórki rocznikową są zdecydowanie najmłodsze. Nie oznacza to jednak, że jest to samochód nietrwały, a jedynie dowodzi tego, że za niską ceną może iść samochód solidny lub bardzo solidny.

Cztery marki, które Polacy oddają do stacji demontażu pojazdów najczęściej nie są dowodem na to jakie samochody psują się najszybciej, a jedynie na to w jakich autach podróżowaliśmy na przestrzeni ostatnich 20 czy 30 lat. Warto więc pamiętać, że choć maluchy zniknęły z naszych dróg już praktycznie całkowicie, to przez wiele lat służyły wielu milionom Polaków niemal bezproblemowo.

5 samochodów, które jeżdżą mimo wieku

Zaraz na początku należy pospieszyć z wyjaśnieniem. Nie chodzi tu o samochody, których na pęczki zgłasza się do tego typu przedsiębiorstw. Wręcz przeciwnie. Mowa tu
o autach, które złomujący widzieliby najchętniej w swoich progach, ale które w zgodzie
z obiegową opinią nie są częstym gościem przy demontażowym stole. Zarówno stacje, jak
i klienci mogą na złomowaniu takich aut dość dobrze zarobić, jednak są to w większości samochody niezawodne (i o takie w tym rankingu chodzi), stąd ich obecność w stacjach demontażu pojazdów są rzadkością.

Audi A3

Mowa tu przede wszystkim o generacji pierwszej oraz częściowo o drugiej. Audi A3
w swojej pierwszej wersji zostało wprowadzone na rynek w roku 1996. Z miejsca stało się jednym z najlepszych modeli niemieckiego producenta w historii. Świetnie wykonane, ba, świetnie już zaprojektowane auto, które w końcu lat dziewięćdziesiątych nie miało sobie równych wśród samochodów podobnego segmentu. Pierwsze modele A3 były produkowane tylko i wyłącznie w wersji trzydrzwiowej. Sytuacja zmieniła się wraz z nadejściem nowego millenium, kiedy to zaprezentowano ( a właściwie już chwilę wcześniej) model z pięcioma drzwiami. Wyjątkowy samochód, który na złom trafia raz na wiele modeli. Aż szkoda.

BMW serii 3

Mowa tu przede wszystkim o samochodach oznaczonych numeracją E 46 oraz E 36. Dwa klasyczne samochody, doskonale znane i podziwiane. Przez wielu uważane za kwintesencję motoryzacyjnego świata Niemiec. E 36 produkowany był od 1990 roku przez następnych dziesięć lat. Był to samochód produkowany w niemal każdej wersji. Niezależnie od upodobań, nikt nie mógł przejść obok takiego samochodu obojętnie. Były i pozostają dość trwałe, ich części po złomowaniu można z łatwością odzyskać i odsprzedać. Z tego samego powodu ich cena podczas skupu rośnie. Z kolei E 46 to nieco późniejszy następca trzydziestki szóstki. Produkowany aż do 2007 roku jest wciąż bardzo rzadkim gościem w stacji demontażu.

Fiat Bravo

Kwintesencja motoryzacji Włoch. Pierwsza wersja tego kompaktowego samochodu osobowego w produkcji znajdowała się całe 6 lat – od 1995 do 2001. Trzydrzwiowy lub pięciodrzwiowy hatchback. Niezwykłe auto o dość dużej mocy silnika, które jednak w sposób dość oczywisty miało problemy po kilku sezonach użytkowania. Samochód solidny, który był popularny swego czasu w Polsce. W zamyśle jego linia miała podkreślać sportowy charakter samochodu. Przy tym miał pozostać autem rodzinnym, wygodnym i przestronnym. Był pojazdem wygodnym, które nie miało wielu awarii i pewnie się prowadziło. Zastąpione przez Stilo, a następnie kolejną generację Bravo.

Mercedes-Benz Vario

Rzadko spotykany model samochodu służącego głównie do przewozu osób. Produkowany aż przez 17 lat, do roku 2013. Najnowsze modele nie pojawiają się w stacjach demontażu, ale części tego auta z poprzedniego wieku są niezwykle kosztowne i mogą być okazjonalnie zezłomowane przez właściciela. Vario jest tzw. furgonem, lekkim samochodem ciężarowym. W większości wersji auto zostało wyposażone w motor dieslowski, co również może być atutem przy złomowaniu.

Volvo S 40

Nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu szwedzkiego giganta motoryzacji. Słynące
z niezawodności Volvo jest bardzo rzadkim gościem w stacjach demontażu pojazdów, ale jego oddanie do takich miejsc może odbyć się tylko i wyłącznie z korzyścią dla właściciela. Części Volvo są z reguły żywotne i wytrzymują wiele lat eksploatacji. Volvo S 40 zostało zaprojektowane i wyprodukowane w roku 1995. Koniec produkcji nastąpił 9 lat później w roku 2004. Jest to samochód komfortowy, który służył przez wiele lat każdemu właścicielowi. Najstarsze modele zaczęły już jednak trafiać do stacji demontażu, co wpływa na środowisko
i kieszeń klientów.

Samochody wymienione w tym zestawieniu nie są częstym gościem w złomowiskach, mimo, że od ich wypuszczenia na rynek lub nawet zakończenia produkcji minęło już przynajmniej dziesięć lat. Są to jednak modele ponadczasowe, które doskonale przyjęły się na rynku i dopiero w tym momencie rozpoczyna się ich powolny upadek.

Co się dzieje gdy, czyli jak przebiega proces demontażu pojazdów

W życiu każdego samochodu przychodzi taki moment kiedy klakson wydaje ostatnie tchnienie, a auto idzie pod nóż. Zazwyczaj wówczas łezka kręci się w oku właściciela. Warto jednak pamiętać, że sam demontaż pojazdu musi zostać przeprowadzony odpowiednio
i zgodnie ze sztuką, w przeciwnym wypadku nieuczciwa stacja złomowania może narazić siebie lub nas wszystkich na przykre konsekwencje. Oto jak powinien wyglądać ten proces w kilku krokach.

Krok 1 – ocena sprawności podzespołów

Nie zawsze cały samochód nadaje się na złom. Zazwyczaj istnieją niektóre części, które warto odzyskać z wraku, gdyż poziom ich zniszczenia jest znikomy lub nie są zniszczone wcale. Właśnie dlatego ocenia się stan samochodu i szacuje wartość różnych podzespołów. Dzięki temu klient otrzymuje odpowiednią kwotę (zależną od ciężkości pojazdu), a firma złomująca ma prawo odsprzedać działające części z zyskiem. Ocena musi odbywać się więc we współpracy z mechanikami i rzeczoznawcami, aby była jak najbardziej rzetelna. Jest to krok wstępny, ale niezwykle ważny pod kątem dalszej eksploatacji poszczególnych podzespołów. Właściwa ocena sprawności sprawia, że cały proces przebiega bez zakłóceń i przynosi maksymalnie efektywne korzyści.

Krok 2 – Usuwanie materiałów niebezpiecznych oraz szkodliwych

Niezwykle istotny punkt, w którym usuwane są z samochodu elementy mogące stanowić zagrożenie dla środowiska oraz ludzi. Przykładem może być akumulator, który musi być specjalnie przechowywany, aby płyn akumulatorowy nie wydostał się na zewnątrz. Do elementów niebezpiecznych zalicza się także poduszki powietrzne. Z kolei substancjami szkodliwymi mogą być oleje silnikowy oraz przekładniowy, płyn hamulcowy, płyn do spryskiwaczy, płyn chłodniczy, paliwo, zbiornik LPG czy też filtry lub czynnik klimatyzatora. Każda z substancji jest odzyskiwana w sposób ściśle określony, zgodny z prawem i techniką,
a następnie powinna być zutylizowana przy użyciu metod nie zanieczyszczających środowiska.

Krok 3 – Odzysk części

Jeżeli w fazie wstępnej samochód został zakwalifikowany do grupy tych, z których możemy odzyskać przynajmniej część części, to w tym miejscu następuje ich demontaż. Samochody są skonstruowane w różny sposób i w różnych miejscach umieszcza się odpowiednie elementy. Dlatego też niekiedy demontaż części jest zbyt kosztowny w stosunku do zysku, jaki mogłyby przynieść. Odzysk części to ostatni moment kiedy coś z auta może zostać zabrane. Po tym etapie następuje już jego ostateczna kasacja. Części odzyskane są dokładnie spisywane i klasyfikowane, a następnie wystawiane na sprzedaż.

Krok 4 – Przetworzenie na surowce

Wyjątkowy moment dla środowiska i właścicieli. Już wcześniej okazuje się, że nasze ukochane auto nie trafiło całkowicie do kosza, gdyż wiele części można z niego odzyskać
i mogą one z powodzeniem służyć w dalszym ciągu jako części używane. Pozostałe z nich są przerabiane, w myśl zasady recyklingu, na surowce wtórne. W ten sposób nawet z tzw. „starego rzęcha” możemy uzyskać szkło, miedź z instalacji elektrycznych czy platynę z katalizatorów. Innymi popularnymi surowcami są aluminium, ołów czy mosiądz. Niekiedy udaje się odzyskać także złomowane części, takie jak blachę karoseryjną czy elementy konstrukcyjne samochodu. Często zwraca się również uwagę na opony, które mogą zostać ponownie wykorzystane do produkcji kolejnych par ogumienia.

Złomowanie samochodu wiąże się oczywiście z pewną stratą, jednak w ogólnym rozrachunku jest niezwykle korzystne zarówno dla właścicieli pojazdów, jak i środowiska. Nie wolno nam o tym zapominać i warto pamiętać, że samochód przysparza naturze solidną porcję zanieczyszczeń, dlatego każda forma zadośćuczynienia w postaci recyklingu może wynagrodzić środowisku jego eksploatację. Warto więc szukać odpowiednich stacji demontażu pojazdów i nie skupiać się jedynie na bezproblemowym pozbyciu się auta.

Co robić, jeżeli nasz samochód nadaje się już tylko do kosza?

W życiu naszych aut nadchodzi taki moment, gdy jesteśmy zmuszeni pozbyć się go
i oddać na złomowisko. Czasami wydarza się to w następstwie wypadku komunikacyjnego,
a czasami po prostu ze starości. Za każdym razem wybór odpowiedniej stacji demontażu może okazać się kluczowy. Warto zatem zastanowić się wcześniej co zrobić, jeżeli samochód nie nadaje się do jazdy i został sklasyfikowany jako pojazd niezdatny do jazdy. Przyjrzyjmy się dostępnym możliwościom.

Sprzedaż wraku

Jeżeli nasze auto zostało zakwalifikowane po zdarzeniu komunikacyjnym jako szkoda całkowita lub też jest tak stare, że niewiele już jest w stanie z siebie dać, to możemy stanąć przed dylematem: co dalej? Pierwszą opcją jest oczywiście sprzedaż. Pamiętajmy, że każdy samochód osobowy musi posiadać ważną polisę OC. W tym wypadku, jeżeli auto stoi i nie służy nam na co dzień, to jest generatorem kosztów i koniecznie musimy się go pozbyć. Opcją najłatwiejszą jest sprzedaż. Warto włożyć nieco wysiłku, aby znaleźć kupca, jednak nie należy przesadzać, gdyż możemy więcej w to zainwestować niż zarobić. Jeżeli samochód jest naprawdę zniszczony, pozostaje mieć nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto zechce kupić go, ot choćby dla części. Pamiętajmy, że zgodnie z prawem nie możemy rozprzedać auta na części, gdyż nadal będzie ono generowało koszty ubezpieczenia. Najpierw należałoby samochód wyrejestrować.

Znalezienie dobrej stacji demontażu

Złom aut jest często jedynym wyjściem, np. jeżeli zniszczonego samochodu nikt nie ma ochoty nabyć. Nie warto się jednak załamywać, gdyż dobre złomowisko może zaoferować nam uczciwe warunki, dzięki którym nie stracimy na samochodzie aż tak wiele. Jeżeli w dodatku dodamy do tego firmę, która dojeżdża do klienta i poświadczy nam o demontażu samochodu, to mamy prawo nie tylko wyrejestrować samochód, ale także uzyskać pieniądze za złomowany pojazd. Kwoty są różne i zależą od auta i stopnia zniszczenia. Natomiast nikt nie może od nas pobierać opłaty za to, że wyraziliśmy chęć złomowania samochodu. Warto zatem poszukać
i znaleźć taką stację złomowania, która umożliwi nam jak najkorzystniejsze wyjście
z zaistniałej sytuacji. Często jest ono korzystniejsze niż sprzedaż, zwłaszcza jeżeli musimy wykonać szereg czynności, aby auto nadawało się do wystawienia. Zatem w naszej sytuacji znalezienie odpowiedniej stacji jest tak naprawdę niezwykle ważne i powinno być podstawową czynnością.

Czekać albo kombinować

Ostatnią opcją jest opcja najgorsza. Zarówno w przypadku czekania, jak i usiłowania obejścia prawa. Najwygodniej byłoby samochód wyrejestrować, ale zrobić to można tylko
w kilku przypadkach. M.in. potrzebne mogą być do tego dokumenty poświadczające odpowiednie zezłomowanie samochodu. Jeżeli nie chcemy złomować oraz nie mamy jak sprzedać auta, możemy próbować pozbawić go dobrych części. One same, zgodnie z polskim prawem, nie mogą być sprzedawane, a więc po demontażu powinniśmy oddać auto na złom tak czy siak. Nie jest to więc opcja zadowalająca i legalna… Czekanie na cud także raczej nie wzbogaci nam naszego budżetu, a wręcz przeciwnie, może go znacząco uszczuplić jeśli nie wyrejestrujemy samochodu na czas. Tak jak już napisaliśmy, zarówno w przypadku złomowania, jak i sprzedaży zyskujemy pieniądze, a odpowiednia sprzedaż lub odpowiednia firma demontażu aut mogą sprawić, że na całej operacji zyskamy. I z pewnością pozbędziemy się kłopotu, który tkwi i zagraca nasze podwórze lub nasz garaż.

Niszczejące auto lub poważny wypadek komunikacyjny, który sprawia, że samochód nie może być dalej użytkowany jest dużym problemem. Musimy zmagać się wówczas
z ubezpieczeniem OC, które jest wymagane przez prawo. Pozbycie się samochodu jest więc istotne, dlatego powinniśmy zacząć rozglądać się za kupcem lub rozważyć złomowanie. W tym drugim przypadku musimy jednak bardzo uważać, aby wybrać takie miejsce, które uczciwie rozwiąże nasz problem, a w dodatku na tym zarobimy. Warto więc poświęcić temu dłuższą chwilę…

Szkoda całkowita, czyli jak nie dać się oszustwom firm ubezpieczeniowych

Wypadek komunikacyjny jest nie zwykle stresującym i męczącym wydarzeniem nie tylko ze względu na szkody, ale także na procedurę ubezpieczeniową. Każda walka o wypłatę ubezpieczenia OC po wypadku jest trudna. Firmie ubezpieczeniowej zależy przede wszystkim na uzyskaniu jak najmniejszych kosztów. Dlatego właśnie stosują różne metody, które mogą nas kosztować sporo pieniędzy i nerwów. Tylko co zrobić w sytuacji, gdy nasz ubezpieczyciel stwierdza szkodę całkowitą i zaniża rzeczywiste straty?

Czym jest szkoda całkowita?

Przede wszystkim należy wiedzieć czym jest to zjawisko. Każdy wypadek komunikacyjny niesie za sobą ryzyko zniszczenia samochodu w stopniu znacznym. Jeżeli dzieje się to w sposób wyraźny, a wypadek określa się mianem „poważny”, firma ubezpieczeniowa zwykle przyznaje zniszczeniom status całkowity. Dokładnie chodzi o to, że uszkodzenia, jakim uległ samochód są zbyt rozległe, aby próbować je naprawiać i w efekcie samochód nadaje się już tylko i wyłącznie na złom. Szkoda całkowita jest dość dużym problemem dla każdego kierowcy, o czym jeszcze powiemy, ale bardzo często zdarza się, że jest wykorzystywana jako środek do zaoszczędzenia pieniędzy przez nieuczciwe firmy ubezpieczeniowe. Co zrobić, jeżeli przyznano nam status szkody całkowitej i jakie pociąga to za sobą konsekwencje?

Co z tym fantem zrobić?

Jeżeli firma ubezpieczeniowa przyznała, po oględzinach wraku, że poziom zniszczeń przekracza możliwe koszty naprawy, to ma prawo nakazać całkowite zniszczenie wraku.
W takim wypadku musimy skierować się z samochodem do stacji złomowania i uzyskać demontaż pojazdu. Uczciwe stacje demontażu zapłacą nam za samochód, pomniejszając kwotę jedynie o różnicę wagi między tym, co wpisane jest w dowodzie rejestracyjnym a stanem faktycznym. Mimo, iż jest to uczciwy układ i każdy może w ten sposób zyskać od kilkuset do kilku tysięcy złotych, to bardzo często nie jest to w żaden sposób równoznaczne ze stratami, jakie ponieśliśmy. Firmy ubezpieczeniowe zdają sobie jednak z tego sprawę i stosują ten chwyt bardzo często. Wiąże się to ze specjalnymi programami do wyceny szkód i jego podwójnym działaniem. W efekcie stajemy przed bardzo trudnym wyborem, z którego całkiem dobrego wyjścia nie ma.

Ile dostaniemy za szkodę całkowitą?

Kwoty wypłacane za szkody całkowite są wyjątkowo niskie. Dla przykładu: firma ubezpieczeniowa może stwierdzić, że dość prosta (w teorii) naprawa błotnika i lampy i części karoserii wyniesie z oryginalnymi częściami więcej, niż wartość całego wozu. Wówczas przyznaje status szkody całkowitej i wypłaca różnicę między wartością sprzed wypadku,
a wartością obecną. W ten sposób oszczędza kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt tysięcy i daje klientowi np. 5000 złotych, przy samochodzie wartym 40 000 przed zdarzeniem. To całkowicie niszczy plany klientów i sprawia, że są oni pozbawieni auta i pieniędzy. W efekcie cena, jaką zaoferuje złomowisko ma kolosalny wpływ na bilans finansowy wypadku. Pół biedy, jeżeli firma demontująca pojazd oferuje swoją lawetę i płaci uczciwie. Gorzej, jeżeli trafimy na kolejnych „naciągaczy”, którzy jako drudzy zarobią na naszym nieszczęściu. Oczywiście, możemy z takimi praktykami walczyć. Wybór odpowiedniego punktu skupu aut jest bardzo ważny, ale równocześnie możemy wystąpić na drogę sądową w żądaniu o odszkodowanie wypłacane przez firmę ubezpieczeniową. Są to bardzo często sprawy wygrane, które jednak trwają trochę czasu i nie zawsze pozwalają na pokrycie wszelkich strat finansowych związanych z wypadkiem.

Dzięki temu, że jesteśmy świadomi praktyk ubezpieczalni, możemy przeciwdziałać
i starać się o sprawiedliwość. Warto pamiętać, że szkoda całkowita nie musi oznaczać obowiązku kasacji auta, ale w swoim założeniu taki właśnie ma wydźwięk. Musimy walczyć
o swoje prawa i starać się nie dać ubezpieczeniowym oszustom, którzy wykorzystają każdy element, aby zaoszczędzić choć kilkaset złotych.